Jak dawno mnie tu nie było... Ale to nie otrząsanie się po szoku związanym z falami absurdów z którymi rozprawiałem się w poprzednich razach - w odróżnieniu od Armii Czerwonej u mnie jest jakość, nie ilość.
Hm, to w sumie blog, jak mi się podoba, to mogę tu uprawiać prywatę. I szczerze przyznam, że działo się u mnie wiele, i nazbierało niczym brudu za kaloryferem. Czas zdjąć grzejniczek, zobaczyć, co tam u mnie. Chociaż może po trochu, po kolei, żeby kontrolowane upuszczanie krwi nie zmieniło się w brutalne rozerwanie aorty przez wysokie ciśnienie i wykrwawienie się pacjenta. Na pare notek starczy. Chociaż... czasem wystarczy jedna rzecz w życiu, aby określić, że wiele się w nim działo. Nie musi się poza tym dziać nic, albo może dziać wiele, ale nie będzie to tak absorbujące odczuć poprzez swoją negatywność, jak taka jedna, jedyna. Usiądźcie tyłkiem na jednej, małej szpilce. Mogliście siadać tak tysiące razy, robić to przepięknie, z gracją, świetną techniką, napisać o tym książkę - ale dopiero jedna szpila tak wadzi w tyłek, że potem potrafi człowiek mówić z ubolewaniem o całej dupie. Mnie to nie dziwi, mi to nie przeszkadza. Tak jest, i już - zawsze można wylać żółć (także) na blog, no nie? Ale to taka przerwa na reklamy była. Kiedyś się z tym rozprawię, a teraz moim (wiecznym) natchnieniem jest... (Hm, wiecznym? Śmiać się, czy płakać? Nie no, chyba piszę też o czym innym czasem)
Piękne w swojej prostocie - żeby napisać coś ciekawego, wystarczy popatrzeć na internet. Nie ubolewam, który to raz. Może być nawet tysięczny. Lem się załamał po jednym(?) razie, ja w każdym ponownym zetknięciu z głupotą tylko umacniam pojęcie o tym, że sam taki głupi nie jestem, a z przypadków głupotowych robię sobie atrakcję niczym w zoo.
Od nawet najlepszych ciastek kiedyś może się niedobrze zrobić. Sięgamy z nudy, chrupiemy, jest fajnie, potem zapominamy o opamiętaniu, i zbiera nam się na wymioty. Podstawcie miseczkę, będzie leciało.
Nasza-Klasa. Śledzik. Wszystko jasne? Dla mnie tak, dla niektórych rok w Giertychowskim liceum o zaostrzonym rygorze (ha, jeszcze 4 lata jego panowania, i pewnie by powstało. Nie takie przewroty polska ziemia widziała, więc jeszcze wszystko przed nami) by nawet nie pomógł w zrozumieniu zasad funkcjonowania tego czegoś. Pomijam już traktowanie komercyjnego serwisu jako swoją własność przez każdego pieniacza krzyczącego o usunięcie Śledzia. Idąc tą logiką dalej, z serwisu fotka.pl powinny znikać po falach terroru kolejne akcje reklamowe typu fotka.pl i firma xxxxx organizują konkurs itd. A potem może nawet wzięli by się za usuwanie zbyt krzywych mord powodujących zbytnie skrzywienie, a może i nawet pienienie z czyjejś pieniaczej gęby i zakrzywnianie czasoprzestrzeni skrajnym wkur****em. No co, tacy pieniacze myślą, że wszystko potrafią.
Zastanawiające dla mnie jest, dlaczego tak trudno jest zebrać w czynie społecznym 100 000 podpisów do jakiejś ustawy, czy ruszyć się do urny bezprochowej model biało-czerwony, ale jeżeli ktoś naruszy (cyber)przestrzeń życiową takiego Internetowego Warzywa Umysłowego, to się robi całe akcje zbierania parafek pod petycją. Takie coś zauważyłem ostatnio, i był to właśnie moment gdzie słodkie ciasteczko zrobiło się przesłodzone, i psychologiczne wymioty zaczęły szaleć po moim mózgu.
Zauważyć raczmy, że jedno IWU (wyjaśnienie skrótu wyżej) wymyśli coś dla zabawy, a może z powodu budzących się odruchów społecznych, które są z nudy ukierunkowane na portal społecznościowy - a drugie IWU podchwyci to jako coś niesamowicie ważnego i słusznego. Racja, przecież nikomu się Śledź nie podoba, walczmy o jego usunięcie. Tak mówią "wszyscy", więc jest o co walczyć. A może tak mówią "wszyscy", ŻEBY było o co walczyć i się pienić? Linki do tej pożal się Boże, co patrzysz a nie grzmisz, akcji rozsiały się - a jakże - po Śledziku! Oczywiście, zaraz co mądrzejsze osoby ośmieszyły (chwała wam za to!) krzewicieli tej zarazy, przepraszam, akcji społecznej (hehe), podsuwając link do strony objaśniającej nie nowy już sposób na usunięcie śledzia, bez pier****nia się z petycjami. Czy ludzie te petycjuśki wymyślający mają nieprzebrany w swym ogromie syndrom zaznaczania swojej, zapewne w ich mniemaniu, maluśkiej osóbki "wielkimi" akcjami? (Chwila oddechu żeby powstrzymać mdłości)
Tutaj zaznaczę zabawny fakt. Ponieważ informacja o akcji usunięcia Śledzia szerzy się za pomocą Śledzia, to śmiem twierdzić, że wąż pożre własny ogon. Nie brzmi to jak jakaś paranoja? To powiem, że jacyś ludzie walczą o zaprzestanie produkcji broni zabijając z kałachów ich producentów. Albo Zieloni zrobili konferencję walczących przeciw globalnemu ociepleniu zlatując się hurtem samolotami i wyrzucając tony CO2 do atmosfery. Lub ktoś przeczytał, że szkodliwe są telefony komórkowe i dzwoni szybko na komórkę do przyjaciółki o tym poplotkować, tudzież rozsyła wszystkim esemesy by zacząć szerzyć akcję "Nie dla telefonów komórkowych". Wymieniać dalej?
Cóż, co do pobudek, prawda jest taka - nie starczyły SPAMEROM fotki-łańcuszki, do rozklejania po galerii i podaj dalej, nie starczyły opisy na profile itp. itd., po prostu Śledź jest skuteczniejszy, bo szybszy, i można przerzucać to gówno tonami pod parenaście drzwi na raz. I to cała prawda o motywach. Produkcji piany. Miało być tak pięknie z tym polskim Tweeterem, ale wprowadzić tylko małpę z brzytwą na salony... (wersja współczesna - pseudograficciarza do pociągu). Nuda spamerów powodująca nudności zwyczajnych użytkowników.
Innym śmiesznym aż do mdłości zjawiskiem, jakie udało mi się zauważyć w internecie, jest odłączanie się od różnorakich portali społecznościowych, nie tylko naszej-klasy, z powodu idealistycznych oczekiwań, które nie spełniły się w oczach uczestników. Może zaprezentuję to na przykładzie n-k, bo jest najbardziej wyrazisty.
Portal pełny jak widzimy porno, głupoty-wandalizmu, obgadywania, gadania o pierdołach, śmiecenia, lansiarstwa. To wszystko są powody usuwania kont z naszej-klasy. Wszystkim to czyniącym zadam pytanie - a czego spodziewaliście się po swojej własnej klasie? Albo szkole? Jak przychodziłem do swojego gimnazjum to miałem to wszystko, więc na naszej klasie czuję się jak u siebie w szkole. Żby była jasność, to po kolei:
1) Porno - Ile to razy ktoś pornola przyniósł w plecaku i się na przerwie podniecał? Przypadków tyle, że palców u rąk całej klasy by nie starczyło. Albo spodenki tak krótkie, że widać było stringi. Puste lale chcące w szkole prezentować swoje cycki i dupy, bo wiedzy nie były w stanie - takie same prezentacje mamy teraz na fotach.
2) Głupota-wandalizm - podpalanie koszy, urywanie klamek i kranów, plucie na wszystkich i wszystko (jak najbardziej dosłowne), w portalach społecznościowych objawiające się spamem który nie da się inaczej zakwalifikować niż jako wandalizm.
3) Obgadywanie - tak, popatrzcie, jaka z niej pusta lala, i tylko cyckami świeci, a ten lamus znowu spieprzył wszystkim wagary, a na n-k znów mi jakieś głupoty tamten kretyn wypisał, a ten do mnie podbija i myśli, że jestem w nim zabujana... Starczy?
4) Gadanie o pierdołach - no niestety, dla rozluźnienia po lekcjach, na przerwach gadało się o wszystkim i o niczym, było to tak bardzo rozluźniające, że aż miłe. Na naszej-klasie nie ma lekcji, są tylko przerwy. Ale intelektualiści na pewno odnajdą innych szkolnych kujonków.
5) Śmiecenie - patrz punkt 2).
6) Lansiarstwo - czy tu trzeba coś tłumaczyć? Dzisiaj zdjęcie komórki, samochodu, z wakacji na teneryfie... A kiedyś? Po wakacjach nie jeden się chwalił, gdzie był, niejednokrotnie nauczyciele zachęcali do zwierzeń na lekcjach. Komórki dzwoniły wymyślnymi dzwonkami, a samochód błyszczał się na przyszkolnym parkingu, po lekcjach robiący kółeczka przed budynkiem i dudniący muzą z bagażnikowego głośnika pod kontrolą kierowcy z lansiarsko wystawionym łokciem.
Patrzyli na to kiedyś, i jakoś żyli, a teraz żyć nie mogą? No tak, na necie można napisać "Ty głupi lansiarski pusty ch***", a na żywo w szkole już tak walczyć mało kto był chętny.
Jeżeli ktoś myślał, iż tego samego nie spotka w wirtualnym świecie, przebywając przecież z dokładnie tym samym społeczeństwem, to jest naiwniakiem albo masochistą i rejestrował się na portal umyślnie, wiedząc, że tak będzie. Odmiennie jednak jak w rzeczywistości, na naszej klasie można posiedzieć godzinkę, nie siedem i to pięć dni pod rząd w tygodniu, więc to i tak lepsze niż szkoła. Szkolne lata w lepszym, bo limitowanym wydaniu, i można sobie zwagarować z tego kiedy się chce - czemu więc ludzie narzekacie? Można też zablokować jakiegoś nielubianego idiotę czarną listą, nie plombą w ryj, jak to nie raz chciało się w realnej szkole. Więc nie prowokując bójki nie stajemy się sami czynnikiem wandalistyczno-degenerującym. Możemy wybrać sobie tych, z którymi będziemy podtrzymywać kontakt. Ale jednak znajdują się tacy fatalistyczni Słowaccy gotowi umierać za miliony i usuwać sobie konta. A proszę bardzo. Tylko że skoro tak uciekacie z wirtualnego społeczeństwa, to co będzie w realnym? Usuniecie sobie konto z życia poprzez zawieszenie, śmiertelne zatrucie lub kurs kolizyjny z pociągiem? Może lepiej na antarktydę. Ale uwaga, pingwiny też potrafią być wredne, i będziecie musieli ich usuwać ze znajomych.
To tyle na dziś, żeby wam oczy nie odpadły, tradycyjnie zachęcam do komentarzy. O naszej-klasie mam jeszcze zachowany jeden wątek na przyszłość, na taką jedną mniejszą, ale mam nadzieję nie mniej ciekawą notę. To że piszę dużo o tym portalu to wynik niesamowitej praktyczności - (prawie) całe społeczeństwo, które zwykłem opisywać, zbiera się tam i dobrowolnie dostarcza mi materiały - tak więc wypada mi podziękować tym paru milionom ludzi.
Tagi: klasa, spam, nasza, lans, śledzik
skomentuj (1)